Łukasz Borowiecki on Linkedin
Łukasz Borowiecki
Co-founder and CEO at 10 Senses | AI Sector Expert at Digital Poland Foundation
Delivering value with data & AI

 

Już 3 listopada odbędą się wybory prezydenckie w USA. W związku z tym wraca kontrowersyjny temat wykorzystania danych i algorytmów w procesie wyborczym. I tutaj pojawiła się ciekawa pozycja książkowa autorstwa Jill Lepore opowiadająca historię korporacji Simulmatics. Książka jest już wśród 6 finalistów na shortlist książki roku Financial Times. Czym było Simulmatics? To taka Cambridge Analytica lub Palantir… tyle że założony w końcu lat 50-tych. Ale po kolei.

Przewidywanie zachowania ludzi na podstawie danych

Wygrane przez Dwighta Eisenhowera wybory w 1952 roku przyniosły dwie nowinki. Pierwszą było masowe wykorzystanie prostych reklam telewizyjnych. Były to kreskówki zrealizowane niczym krótkie odcinki myszki Miki czy Toma i Jerry. Z tą różnicą, że zachęcały do głosowania na kandydata Republikanów. Reklamy były skuteczne i Eisenhower wygrał. Jednak wykorzystanie reklam w procesie wyborczym wywołało wśród wielu osób oburzenie, bo przecież czy kandydata na prezydenta można sprzedawać niczym pastę do zębów?

Druga nowinka z tych wyborów to wykorzystanie komputera UNIVAC w studiu wyborczym. Komputer miał błyskawicznie obliczyć na podstawie częściowych wyników finalny wynik wyborczy. Obliczenia te wskazywały na miażdżące zwycięstwo Eisenhowera. Ludzie w studio byli przekonani, że to pomyłka i nie zdecydowali się przedstawić widzom wyników pochodzących od maszyny. Jednak komputer miał rację. Eisenhower wygrał zdobywając aż 442 z 531 głosów elektorskich.

Wykorzystanie UNIVACa było inspiracją dla powstania Simulmatics. Jej twórcy, związani ideowo z Demokratami postanowili wykorzystać wszystkie dostępne dane socjo-demograficzne, zintegrować je, i na ich bazie tworzyć symulacje zachowania się wyborców. Swoje rozwiązanie nazywali „The People Machine”. Przy czym plany jej twórców nie były skromne – nie chodziło tylko o wybory, lecz o przewidywanie zachowania obywateli w bardzo wielu aspektach od zachowań konsumpcyjnych po przestępczość. Firma powstała w 1959 roku i jej pierwszym zleceniem było wsparcie Kennedy’ego w wyborach w 1960 roku. Simulmatics stworzyło 480 mikrosegmentów obejmujących wykształcenie, religię, rasę, klasy społeczne czy też pochodzenie etniczne. Aby wypełnić model danymi zgromadzili wszelkie dostępne badania ankietowe. Twórcy Simulmatics twierdzili, że model pozwalał szacować skutki decyzji politycznych w trakcie kampanii. Osobiście wątpię w takie możliwości modelu, natomiast z pewnością dużym jego atutem był fakt, że pozwalał przypisać do mikrosegmentów ich liczebność oraz poglądy. A to już dużo. Jak dobrze wiemy Kennedy wygrał te wybory. Przy czym jak duża była w tym rola Simulmatics to ciężko powiedzieć. Istotne jest, że opinia publiczna odnotowała fakt wykorzystania komputerów w kampanii wyborczej i oceniała to negatywnie. Sami twórcy Simulmatics postrzegali to jako reklamę własnych usług i planowali wykorzystać kampanię 1960 roku jako trampolinę do pozyskania klientów komercyjnych.

Co poszło nie tak?

Pomimo głośnego debiutu dalsze losy Simulmatics nie były łatwe. Firma miała duże trudności zarówno z pozyskaniem klientów komercyjnych, jak i z pomyślnym dowiezieniem projektów dla nich. Kluczowym problemem zarówno dzisiaj jak i wtedy był brak danych. Aby budować modele konieczne było posiadanie danych, jednak w latach 60-tych potencjalni klienci posiadali jedynie znikomą ilość tego „surowca”. Również publicznie dostępne zbiory danych były bardzo ubogie. Tutaj konkurencją okazały się być agencje reklamowe czy marketingowe, które na przestrzeni lat zgromadziły sporo informacji o rynku. Największe z nich w przeciągu kilku lat skopiowały rozwiązania Simulmatics i dodały je do portfolio usług świadczonych klientom.

Również w obszarze doradztwa politycznego dosyć szybko pojawili się eksperci świadczący podobne usługi. Podczas wyborów w 1968 roku sztab Richarda Nixona nie widział potrzeby zatrudniania ekspertów od mikrosegmentacji, ponieważ tą wiedzą dysponowali już doradzający mu konsultanci marketingu politycznego.

Osobną kwestią było finansowanie. Twórcy Simulmatics zebrali zespół dużych nazwisk w naukach społecznych. To oznaczało duże koszty a tym samym wysokie ceny oferowanych usług, których potencjalni klienci nie chcieli akceptować. Tutaj rzuca się w oczy fakt, że firma nie miała inwestorów i od początku była zmuszona finansować swoją działalność z bieżących przychodów. Po prostu w tamtych czasach nie było to atrakcyjne przedsięwzięcie dla Venture Capital. Jak różna jest to rzeczywistość w porównaniu do dzisiejszych czasów, kiedy np. Palantir od momentu założenia w 2003 roku ani razu nie przyniósł zysku, lecz nie przeszkodziło to w debiucie giełdowym we wrześniu 2020 przy wycenie rzędu 22 mld USD.

Ta opowieść to wehikuł czasu

Opowieść Simulmatics to trochę taki wehikuł czasu. Pokazuje jak ponad pół wieku temu na styku nauk społecznych i technologii pojawiały się bardzo podobne pytania co dziś.

Przykładowo, już w 1960 roku magazyn Harper’s opublikował artykuł stawiający nadal aktualne pytania. Mianowicie w jakim stopniu wykorzystanie komputerów i danych wpływa na proces wyborczy i czy może skutkować wyborami nieuczciwymi? Czy zarządzanie wyborcami jako mikrosegmentami nie ogranicza wolności obywatelskich i ekspresji jednostek? Dzisiaj, w czasach mediów społecznościowych, te pytania są jeszcze ważniejsze.

Inną kwestia to do jakiego stopnia rząd może zbierać i przetwarzać dane. Osoby związane z Simulmatics promowały ideę stworzenia centralnego repozytorium wszystkich danych – o podatnikach, uczniach, obywatelach, kierowcach itd. Dzięki temu możliwe byłoby przewidywanie zachowania ludzi i lepsze nimi zarządzanie. Pomysł upadł z powodu silnej krytyki z pozycji prywatności danych.

W historii Simulmatics przewija się wiele nazwisk i wydarzeń. Firma była aktywnie zaangażowana w proces polityczny związany ze zniesieniem segregacji rasowej oraz w amerykańskie działania w Wietnamie. Założyciele firmy wywodzili się z tego samej grupy naukowców co Marvin Minsky, John McCarthy czy też Claude Shannon. I to nazwiska pionierów sztucznej inteligencji nie są przypadkiem. W zamierzeniu twórców firmy, Simulmatics miało stać się takim samym hasłem jak cybernetics. Jednak ten plan się nie powiódł. Próbę czasu przetrwało „artificial intelligence”. A o „simulmatics” pamięta niewielu.

 

Książka If Then: How the Simulmatics Corporation Invented the Future pióra Jill Lepore jest dostępna na Amazon:

https://www.amazon.com/If-Then-Simulmatics-Corporation-Invented-ebook/dp/B085T8DHXD/